Mała Arena Uranii profesjonalnym centrum darta
Obiekt, w którym na co dzień trenują szczypiorniści, przeszedł w ten weekend niesamowitą metamorfozę. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, przygotowując aż 32 tarcze, co zapewniło płynność rozgrywek. Przestronna sala, trybuny dla kibiców oraz strefa dla zawodników stworzyły warunki, których nie powstydziłyby się największe imprezy w kraju.
Goście docenili nie tylko infrastrukturę, ale przede wszystkim atmosferę i sprawność przebiegu zawodów. To, co wydarzyło się w Małej Arenie Uranii, udowodniło, że dart na północy Polski ma się doskonale i wciąż rośnie w siłę.
Legendy BDO pod wrażeniem
Wyjątkowym akcentem tegorocznej edycji była obecność światowych legend darta. Olsztyn odwiedzili Tony O’Shea, trzykrotny finalista mistrzostw świata, oraz Darryl Fitton, wieloletnia gwiazda BDO. Obaj panowie nie szczędzili ciepłych słów pod adresem organizatorów, zwracając uwagę na format rozgrywek sprzyjający ogrywaniu się zawodników.
– Organizacja jest naprawę sprawna. Podoba mi się format tego turnieju. Mecze w grupach z wieloma zawodnikami sprawiają, że jesteś pewien, że zagrasz co najmniej kilkanaście legów. To dobre dla rozwoju. Jestem pod wrażeniem frekwencji, w tym roku jest jeszcze więcej ludzi niż w ubiegłym – skomentował Darryl Fitton.
Równie entuzjastycznie wypowiadał się Tony O’Shea, który zauważył ogromny postęp, jaki dokonał się w polskim darcie na przestrzeni lat:
– To naprawdę imponujące. Blisko 300 ludzi, wow! A Polska dopiero raczkuje, jesteście „darterskim dzieckiem”. Nie można was porównać do Anglii, Holandii czy nawet Niemiec, dopiero się rozwijacie. Ale ten turniej robi wrażenie. Byłem kilkanaście lat temu z Darrylem u was na turnieju Polish Open. Wtedy nie było nawet połowy ludzi, co jest dziś tutaj – powiedział O’Shea.
Młode talenty i „efekt Littlera”
Sukcesy Krzysztofa Ratajskiego oraz globalny fenomen Luke’a Littlera sprawiają, że dart wkracza w nową erę popularności, co było widoczne również w Olsztynie. Turniej juniorski cieszył się dużą frekwencją, a widok najmłodszych adeptów, którzy potrzebowali krzeseł, by wyciągnąć lotki z tarczy, budował niezwykłą atmosferę.
Tony O’Shea zwrócił uwagę na szaleństwo, jakie panuje obecnie na Wyspach i jak przekłada się to na postrzeganie dyscypliny:
– Luke Littler zrobił wielką robotę. Rodzice przynoszą pociechy na treningi darterskie i mówią „mają być jak ten dzieciak z telewizji”. Każdy Brytyjczyk marzy teraz o tym, żeby mieć w domu swojego Littlera. Gdybyś mieszkał w Anglii i miał dziecko, to zapomnij, że zacznie rzucać w szkółce w darta. Stary, nie ma szans. Wszyscy zapisali dzieciaki na darta, nie ma miejsc dla nowych. Rodzice przelicytowują się, kto więcej zapłaci, byle tylko wybrać jego dzieciaka – stwierdził O’Shea.
Z kolei Darryl Fitton, obecny w Olsztynie również zawodowo jako przedstawiciel marki Mission, bacznie obserwował polską młodzież:
– Pracuję dla Mission i jestem tu w pracy. Szukam dzieciaków i jeśli ktoś wpadnie mi w oko, z pewnością skontaktuje się z jego rodzicem. Wcześniej, jak pracowałem dla Targeta, miałem wkład we wciągnięcie Białeckiego do „stajni”. Sebastian to fantastyczny talent, może tutaj znajdę kolejnego takiego – mówił Fitton.
Sportowe emocje i triumfatorzy
W turnieju głównym decydujący głos należał do doświadczenia. Sobotnie zmagania wygrał Krzysztof Chmielewski, który od kilku lat mieszka na Warmii i Mazurach, co dodało jego zwycięstwu lokalnego smaku. W finale pokonał Jakuba Janaszkiewicza 6:2, a mecz stał na wysokim poziomie (średnia 84).
Janaszkiewicz powetował sobie to niepowodzenie już następnego dnia. W niedzielę okazał się bezkonkurencyjny, zostawiając rywali w tyle i pokonując w finale Tomasza Willamowicza 6:2.
Stomil Cup rośnie w oczach. Skok frekwencji ze 160 zawodników w ubiegłym roku do ponad 200 w obecnym pokazuje, że obraliśmy właściwy kierunek. Czekamy na kolejne edycje i przyszłych mistrzów, którzy pójdą w ślady graczy „postratajowych”.
źródło: http://laczynasdart.pl/duza-frekwencja-i-legendy-na-scenie-taki-byl-stomil-cup-2026/
































